Tirana leży mniej więcej pośrodku niewielkiego kraju i to jest najbardziej użyteczny fakt na jej temat. Albania jest wielkości województwa mazowieckiego z okładem, stolica leży blisko jej środka, a niemal wszystko, co chce zobaczyć ktoś, kto przyjeżdża pierwszy raz, mieści się w dwóch godzinach jazdy. Można wynająć jedno mieszkanie na tydzień, zobaczyć miasto z listy UNESCO, rzymski amfiteatr, muzeum w zamku i górę, i co wieczór wracać do tego samego łóżka.
To naprawdę rzadkie. W większości europejskich stolic dobre wycieczki leżą trzy godziny w jedną stronę i trzy z powrotem, co zjada cały dzień. Tutaj ograniczeniem nie jest odległość, tylko stan dróg i sposób, w jaki ruch wydostaje się z miasta, więc czasy podane niżej są dłuższe niż te z aplikacji nawigacyjnej.
Jak wyjechać z miasta
Furgony i autobusy to sposób, w jaki Albańczycy podróżują między miastami, i są tanie. Furgon to bus, który odjeżdża, gdy się zapełni, a nie o wyznaczonej godzinie: rano w jedną stronę jest to zupełnie w porządku, po południu w drugą znacznie mniej. Kursy dalekobieżne odjeżdżają głównie z Terminalu Południowego i Północnego, a autokary międzynarodowe z Międzynarodowego Terminalu Autobusowego. Sprawdź godzinę powrotu, zanim gdziekolwiek pójdziesz, bo rozkłady mocno się przerzedzają po wczesnym popołudniu i poza sezonem.
Auto z wypożyczalni kupuje ci wczesny start, a to on sprawia, że w jeden dzień da się zrobić dwa przystanki zamiast jednego. To także jedyny sposób, by dotrzeć tam, gdzie autobusy nie docierają. Przeczytaj rozdział niżej, zanim zarezerwujesz: albańskie umowy najmu zawierają konkretne wyłączenie, które zaskakuje wielu. Nasze wypożyczalnie samochodów obejmują stanowiska na lotnisku i biura w mieście.
Kierowca albo zorganizowana wycieczka zdejmuje z ciebie problem parkowania, w Beracie i Krui całkiem realny, oraz pytanie, kto prowadzi w drodze powrotnej. Organizatorzy wycieczek i prywatni przewodnicy obsługują standardowe trasy, zwykle z odbiorem z hotelu.
Taksówki sprawdzają się na krótszych trasach, zwłaszcza do Durrës i Krui, pod warunkiem że uzgodnisz cenę i czas oczekiwania przed wyjazdem. Nasze taksówki to miejscowe firmy, a nie postoje przed hotelami.
Berat, ten jeden, jeśli ma być tylko jeden
Berat leży około 120 kilometrów na południe, a przejazd zajmuje nieco ponad dwie godziny w jedną stronę. Miasto jest na liście światowego dziedzictwa UNESCO od 2008 roku i zasługuje na to.
Nazywa się je miastem tysiąca okien i nazwa opisuje dokładnie to, co widać znad rzeki: dwa zbocza białych osmańskich domów ułożonych tarasowo, każdy ze swoimi rzędami okien zwróconymi ku wodzie i ku przeciwległemu wzgórzu. Mangalem, dzielnica historycznie muzułmańska, leży pod zamkiem na północnym brzegu. Gorica, historycznie chrześcijańska, stoi naprzeciw, po drugiej stronie Osum. Łączy je kładka, a przejście po niej to najlepsze dziesięć minut w tym mieście.
Zamek to część, którą najczęściej się nie docenia. To nie jest ruina, na którą się patrzy i odchodzi: w obrębie murów wciąż mieszkają rodziny, więc wchodzi się przez żywą dzielnicę, między sznurami z praniem a warzywnikami, z kościołami pomiędzy. Muzeum Onufriego w środku przechowuje ikony szesnastowiecznego malarza, od którego wzięło nazwę, a jego charakterystyczna czerwień to rzecz, której się szuka, gdy już ktoś ją wskaże.
Zarezerwuj cały dzień. Wyjazd z Tirany o ósmej oznacza przyjazd o wpół do jedenastej: zamek przed obiadem, obie dzielnice po nim i powrót przed zmrokiem.
Kruja, najbliższa i najbardziej treściwa
Kruja leży 35 kilometrów na północ, a dojazd zajmuje jakieś czterdzieści pięć minut, mniej przy wczesnym wyjeździe. To najprostsza wycieczka z Tirany i ta, która najlepiej wychodzi jako pół dnia.
Miasteczko stoi na górskiej półce nad równiną, a podjazd ostatnimi serpentynami jest częścią przyjemności. Kruja była twierdzą Skanderbega, który stąd odpierał armie osmańskie w połowie XV wieku, a muzeum wbudowane w zamek w 1982 roku jest jemu poświęcone. Obok muzeum etnograficzne zajmuje prawdziwy osiemnastowieczny dom i jest lepsze z tych dwóch, jeśli trzeba wybierać, bo pokazuje, jak naprawdę funkcjonował dom, zamiast opowiadać historię narodową.
Odrestaurowany bazar to brukowana uliczka sklepików o drewnianych fasadach, gdzie sprzedaje się dywany, miedź i antyki. Jest bez ogródek nastawiony na przyjezdnych i mimo to wart przejścia, bo zabudowa jest prawdziwa, a uliczka ma kształt, który miała zawsze. Ceny podlegają negocjacji i zaczynają się wysoko.
Kruja leży dwadzieścia minut od lotniska, więc sprawdza się też jako wypad ostatniego przedpołudnia przed popołudniowym lotem.
Durrës, ten rzymski i ten plażowy
Durrës leży 35 kilometrów na zachód, jakieś czterdzieści minut, i są to dwa różne dni, zależnie od tego, po co się jedzie.
Rzymski amfiteatr jest powodem, dla którego warto tam pojechać. Zbudowany w II wieku naszej ery i odkryty dopiero w 1966 roku, gdy zaczął zapadać się mieszkańcowi w ogrodzie, jest największy na Bałkanach i leży pośrodku współczesnego miasta, a nie na jego skraju. W konstrukcję wbudowana jest niewielka bizantyjska kaplica z mozaikami ściennymi, czyli takie nawarstwienie, jakie spotyka się w miejscu zamieszkanym nieprzerwanie od czasów greckiej kolonii Epidamnos w VII wieku przed naszą erą.
To drugie Durrës to pas plaż ciągnący się na południe w stronę Golem i uczciwie trzeba powiedzieć, że nie jest to najlepsze wybrzeże Albanii. Jest najbliższe, jeździ tam Tirana w sierpniu i jest zabudowane od końca do końca. Jeśli chcesz prawdziwego dnia na plaży i masz auto, wybrzeże dalej na południe wynagradza dodatkową godzinę. Jeśli chcesz łatwego popołudnia w wodzie po przedpołudniu wśród rzymskiej archeologii, Durrës robi to dobrze.
Szkodra, dla północy i jeziora
Szkodra leży 95 kilometrów na północ, nową drogą jakąś godzinę czterdzieści pięć. To kulturalna stolica północy i nie przypomina Tirany: niższa, starsza, bardziej włoska w życiu ulicy i pełna rowerów.
Twierdza Rozafa na cyplu nad zbiegiem trzech rzek jest głównym punktem, a widok z murów na Jezioro Szkoderskie w stronę Czarnogóry tłumaczy geografię całego regionu za jednym spojrzeniem. W mieście Narodowe Muzeum Fotografii Marubi przechowuje archiwum dynastii fotografów dokumentujących Albanię od lat pięćdziesiątych XIX wieku i jest jednym z najlepszych małych muzeów w kraju. Ulica Kole Idromeno to miejsce wieczornego spaceru.
Szkodra jest też bramą na daleką północ, co prowadzi nas do jedynej praktycznej rady w tym tekście, która liczy się bardziej niż pozostałe.
Wycieczki i jednodniowe wyjazdy z Tirany
Piesze spacery, wycieczki kulinarne, wyjazdy jednodniowe i bilety bez kolejki w Tiranie i w całym kraju, przez GetYourGuide.

Zamek w Krui i jezioro Ulez w jeden dzień
Zamek i osmański bazar miasteczka na wzgórzu rano, a po południu rejs łodzią po jeziorze Ulez.
Sprawdź dostępność
Jezioro Bovilla, góra Gamti i Kruja
Podejście na górę Gamti dla widoku na turkusowy zbiornik, połączone ze starym bazarem w Krui w drodze powrotnej.
Sprawdź dostępność
Kolejka na Dajti i wodospad Shengjergj
Kolejka linowa na szczyt góry w parze ze spacerem do wodospadu w wąwozie za nią, z lunchem w cenie.
Sprawdź dostępnośćDrogi, na które nie wolno wjechać autem z wypożyczalni
Najczęściej fotografowane miejsca w Albanii leżą w górach na północy: Theth, Valbona, prom przez jezioro Koman. Są zjawiskowe i dla wielu osób są powodem całego wyjazdu.
Są też miejscami, których twoja umowa najmu niemal na pewno zabrania. Albańskie warunki dopuszczają auta z wypożyczalni wyłącznie na utwardzonych drogach publicznych, a standardowe ubezpieczenie wyłącza koła, podwozie, szybę czołową i wnętrze, czyli dokładnie te cztery rzeczy, które niszczy nieutwardzona droga górska. Auto wywiezione do Theth i oddane z pękniętą miską olejową to nie szkoda, tylko rachunek, a wyłączenie jest standardem rynkowym, a nie złośliwością jednej firmy.
Nic z tego nie znaczy, że nie możesz tam pojechać. Znaczy, że jedziesz środkiem do tego stworzonym: zorganizowanym transferem, licencjonowanym kierowcą w pojeździe dostosowanym do drogi albo promem z Koman z kierowcą po obu stronach. Zapytaj operatora wprost, czy pojazd i ubezpieczenie obejmują tę trasę. Każdy organizator wycieczek, który jeździ na północ, robi to co tydzień i powie ci to wprost.
Na wszystkich pozostałych trasach z tego tekstu drogi są asfaltowe, a auto z wypożyczalni jest jak najbardziej na miejscu.

Góra Dajti, pół dnia bez żadnych planów
Dajti nie jest właściwie wycieczką jednodniową, dlatego jest na końcu i dlatego jest łatwa. Góra wznosi się bezpośrednio nad wschodnim skrajem miasta, a kolejka linowa wjeżdża na nią w jakieś piętnaście minut ze stacji, do której taksówką jedzie się dwadzieścia.
Na górze są taras widokowy, kilka restauracji i długi widok na zachód, na całą równinę Tirany, przy dobrej pogodzie aż po morze. Grzbietem biegną szlaki dla tych, którzy chcą czegoś więcej niż widoku. Jest wyraźnie chłodniej niż w mieście, co w lipcu nie jest drobiazgiem.
Jedź późnym popołudniem, zostań na zachód słońca i wróć na kolację do Blloku. Kosztuje to dwie godziny i jest najlepszą rzeczą na tej stronie w przeliczeniu na włożony wysiłek. Więcej o górze i o stacji znajdziesz na stronie góry Dajti.
Uwagi praktyczne
W Albanii płaci się lekami. W Tiranie karty działają niemal wszędzie, na straganie na bazarze albo w wiejskiej restauracji znacznie rzadziej, więc na dzień poza miastem weź gotówkę. Nasze kantory obejmują biura w mieście, które dają lepsze kursy niż lotnisko.
Upał w głębi kraju jest realny: Berat w sierpniu jest wyraźnie cieplejszy od Tirany, a podejście na zamek prowadzi w pełnym słońcu. Wiosna i jesień są lepszymi porami na wszystko z tej listy.
I wreszcie licz więcej czasu, niż podaje mapa, w obie strony. Wyjazd z miasta między siódmą a dziewiątą albo powrót między czwartą a siódmą wydłuża każdą trasę bardzo poważnie, a droga w stronę Durrës jest z nich najgorsza.





